Pięcioliterowa domena .pl. Quipu to inkaskie sznury z węzłami, którymi prowadzono rachunki — nazwa ma wbudowaną historię. Opłacona do 18 czerwca 2027.
Cena do negocjacji
Pięć liter, dwie sylaby, zero polskich znaków. Quipu to inkaski system sznurów z węzłami, którym prowadzono rachunki, spisy ludności i zapisy podatkowe — nazwa niesie więc gotową opowieść o liczeniu i porządkowaniu danych.
Nazwa wymyślona od zera nic nie znaczy i trzeba jej znaczenie dokupić — reklamą, czasem, powtarzalnością. Nazwa z historią przychodzi z gotowym wyjaśnieniem, które samo się opowiada: sznur z węzłami, na którym Inkowie zapisywali liczby, zanim ktokolwiek w Europie zobaczył ich imperium. To jest treść na stronę „o nas", akapit do prezentacji i motyw graficzny w jednym.
Do tego brzmi dobrze w obu językach i nie wymaga literowania. Nie ma w niej ogonków, więc adres wpisany z pamięci trafia tam, gdzie ma trafić.
Nie ma strony, poczty, odwiedzin ani pozycji w wyszukiwarce. To sama nazwa.
Egzotyczny rdzeń działa w dwie strony. Jest zapamiętywalny i daje o czym opowiadać, ale w Polsce nikt nie wie, co znaczy — trzeba to wytłumaczyć, a to jest praca marketingowa, którą kupujący bierze na siebie. Przy nazwie opisowej tej pracy nie ma, ale nie ma też wyróżnienia.
Druga rzecz: słowo quipu nie należy do nikogo, ale bywa używane jako nazwa produktów poza Polską, także w oprogramowaniu finansowym. Sama domena .pl jest wolna i przechodzi na Ciebie bez zastrzeżeń — natomiast jeśli planujesz na niej zbudować markę i rejestrować znak towarowy, wcześniejszy research w bazach znaków to rozsądny krok. Piszemy o tym wprost, bo lepiej sprawdzić przed niż po.
Po zakupie dostajesz kod authinfo i przenosisz domenę do swojego rejestratora — konto zakładasz gdzie chcesz, my niczego nie trzymamy u siebie. Zwykle mieści się to w jednym dniu roboczym; sam transfer po stronie rejestru .pl bywa dłuższy i nie zależy od nas.
Odnowienie opłacasz już sam, u swojego rejestratora — to zwykły roczny koszt domeny .pl, niezależny od tej transakcji.